Mimo przewagi ludności rusińskiej, od 1860 roku językiem urzędo­wym był w Tarnopolszczyźnie, jak i w całej Galicji Wschodniej, język pol­ski, a nie ukraiński czy niemiecki. Była to kwestia bardzo skomplikowana. Współistniały bowiem obok siebie trzy języki, trzy wyznania i trzy kultury. Za tubylców uważali się wszyscy – Polacy, Rusini i Żydzi. W miastach przeważali Polacy i Żydzi, po wsiach – Rusini. Język ruski (ukraiński) używany był na wsi nie tylko przez ludność rusińską ale także przez licz­nych Polaków.

Odrodzenie ruchu narodowego na Podolu spowodowane zostało wprowadzeniem przez władze austriackie reform. Ograniczona została wszechwładza właścicieli dóbr nad poddanymi chłopami oraz powinności pańszczyźniane. Zaistniała możliwość wnoszenia przez chłopów skarg na pana do sądów, wprowadzono też niezależny od panów samorząd wiejski, zniesiono wymóg wyrażania zgody przez pana na małżeństwo poddanego. Zniesiono wreszcie pańszczyznę. Reformy dotyczyły także kościoła. Kościół greckokatolicki (unijny) został zrównany w prawach z kościołem rzymskokatolickim. Powstały ośrodki myśli politycznej – pol­skie i ukraińskie oraz organizacje: spółdzielcze, oświatowe, kulturalne, a także na poły wojskowe.

Budzący się ukraiński ruch narodowy oparty był niemal wyłącznie o warstwę chłopską. Rozwijał się przede wszystkim wśród młodzieży i skierowany był przeciw Polakom, którzy w tym czasie nie uznawali naro­dowej odrębności Ukraińców. W szkołach i urzędach panował język pol­ski, a właścicielami majątków ziemskich byli głównie Polacy.

W późniejszym czasie młodzież ukraińska uczy się na uniwersyte­cie lwowskim (gdzie kilka katedr prowadziło wykłady w j. ukraińskim), w ukraińskich gimnazjach i szkołach różnego typu. We wsiach powstaje gęsta sieć czytelni “Proświta” i organizacje takie jak: “Łuh”. “Sokił”, “Striłci”.

Z czasem kler greckokatolicki został przez władze austriackie uprzywilejowany, aby mógł paraliżować wszelkie patriotyczne poczyna­nia Polaków, szczególnie z warstw wyższych, i przeciwstawiać chłopów ukraińskich polskim właścicielom ziemskim.

W pierwszym pokoleniu inteligencji ukraińskiej pojawia się moda na kozackie stroje, przywołuje się czasy wolnej kozackiej Ukrainy, śpiewa rzewne ukraińskie dumki. Młodzież wychowywana jest na poezji Tarasa Szewczenki i jego poematach o rebelii Krzywonosa, Żeliźniaka i Gonty.

W 1902 roku wybucha fala ukraińskich rozruchów chłopskich aż w 400 gminach, zwłaszcza w powiatach: Buczacz, Czortków, Zaleszczyki, Trembowla, Tarnopol, Zbaraż, Złoczów, Przemyślany i Kamionka Strumiłowa. Nasilały się one głównie w okresie sianokosów i żniw. Niszczono plony, zabudowania dworskie, wyrąbywano pańskie lasy itp. Fornale żą­dali zniesienia kar fizycznych, zwiększenia zarobków i skrócenia czasu pracy.

Radykalizuje się ruch studencki i uczniów wyższych klas gimna­zjalnych. Obok polskich napisów “Niech żyje Polska”, pojawiają się napi­sy “Niech żyje Republika Ukrainy”. Ta młodzież ukraińska jest już wy­chowana na wyczynach Iwana Gonty i Maksyma Żeliźniaka (Koliszczy- zny), obrazach rzezi w Humaniu, gdzie zginęło 20 tysięcy szlachty pol­skiej, księży i Żydów, którzy się tam schronili, a miasto zostało do­szczętnie obrabowane i spalone. W okrutny sposób znęcano się także nad dziećmi i kobietami. Iwan Gonta zamordował nawet swoje własne dzieci zrodzone z matki Polki.

Do tych krwawych wydarzeń nawiązuje właśnie w swoich poema­tach (największy) ukraiński poeta – Taras Szewczenko. W wydanym w 1841 roku słynnym poemacie “Hajdamacy” tak m. in. pisze:

Machnuw nożom i ditej ne maje,

popadały zarizani.

Pochowaty chiba? Ne treba,

wony katołyky.

W wolnym tłumaczeniu brzmi to tak: “Zamachnął się nożem i dzieci już nie ma. Upadły zarżnięte. Pochować je może? Nie trzeba, to katolicy.”

W 1863 roku Pawło Czubińśkyj, autor słów hymnu ukraińskiego “Szcze ne wmerła Ukrajina”, napisał też taką zwrotkę:

Naływajko, Żeliźniak i Taras Triasiło z domowyny kłyczut na światoje diło. (Nalewajko, Żeleźniak i Taras Triasiło, wzywają ze swych trumien do świętego dzieła).

Młodzież ukraińska była zatem już w XIX wieku wychowywana w atmosferze aprobaty, niemal glorii rzezi, zanim pojawił się w latach 20- tych XX wieku twórca ukraińskiego faszyzmu, nacjonalista Dmytro Doncow.

Owe zaś „diło” to nie tylko rzeź w Humaniu, ale także dokonana przez rebe­liantów Gonty i Żeliźniaka rzeź na Wołyniu i Podolu, podczas której zginęło około 200 tysięcy ludzi. Z pochwyconych zdzierano żywcem pasy skóry, albo zakopywano ich na stojąco w ziemi i koszono potem głowy jak trawę. Dorosłym rozpruwano brzuchy, a dziećmi zapełniono w Humaniu trzy głębokie studnie. Na gościńcach wznoszono szubienice, a na każdej z nich wisiał obok szlachcica ksiądz, Żyd i pies. Pod ofiarami zamieszczano napis: Lach, Żyd i sobaka – wira odnaka.

Już w lipcu 1848 roku na posiedzeniu unickiej Rady Świętojurskiej we Lwowie domagano się usunięcia Polaków z Galicji. Zaś pismo “Zoria

Hałyćka” pouczała, jak tępić “polskich panów”, mianowicie używać nale­ży pali, drągów, wideł, siekier – w myśl hasła (dobrze znanego autorowi i jego pokoleniu) Za San Lasze, bo tu nasze.

Powyższe metody stosowane były już w czasie I wojny światowej, a masowo i w szerokim zakresie – podczas II wojny.

Władysław Kubów „Terroryzm na Podolu” Warszawa 2003