Polskie warstwy oświecone na Podolu postanowiły nieść kaganek oświaty do wiejskiego ludu polskiego, który szybko asymilował się z Rusinami. Wielu chłopów niemal całkowicie zarzuciło język polski (uważany za język “pański”), a posługując się językiem ruskim, stawało się z czasem Rusinami.
<Tylko na północnym Podolu liczba ludności polskiej zmniejszyła się w ten sposób w latach 1880-1900 aż w 50 gminach wiejskich. Najbardziej w Neterpicach, bo aż o 75,2%, Pantalicha – o 35,0%, Roznoszyńce o 32,6%, Białokrynica o 27,6%, Orzechowiec o 24,0%, Podgórzany o 21,7%, Zazdrość o 20,0%, Wiktorówka o 19,3%, Ceniów o 18,8%, Zaru- deczko o 17,9%, Rasztowce o 17,0%, Dorofijówka o 16,1%, Koziary o 14,3%, Rosochowaciec o 13,3%, Horodnica o 13,7%, Kozówka o 12,0%, Chodaczków Wielki, Kalasantówka i Konstatynówka o 11,4%. W siedmiu wsiach zmniejszyła się liczba ludności polskiej o 10,9 – 10,0%, w pięciu o 9,3 – 9,0%, w dziesięciu – 8,8 -8,1%, w piętnastu o 7,9 – 7,5%, w czterech o 6,7 – 6,3%, w siedmiu o 5,8 – 5,2%. Pominięto tu wsie, w których straty nie przekraczały 5,0%.
Czas naglił, bowiem ruskie organizacje – czytelnie “Proświta”. oraz “Łuh”, “Sokoły” i “Striłci” bardzo szybko i skutecznie oddziaływały także na rozproszony żywioł polski, szczególnie we wsiach mieszanych narodowościowo.
Polacy powołali więc do życia Towarzystwo Szkoły Ludowej (TSL), którego głównym celem było działanie wśród ludu polskiego na wsi, szczególnie w dziedzinie oświaty. Obok wspierających polskość drużyn strzeleckich, sokolich i bartoszowych, już w 1889 roku powstały koła tSl w kilku wsiach pow. tarnopolskiego jak: Czernielów Mazowiecki, Chodaczków Wielki, Poczapińce, Płotycz.
Działacze Towarzystwa – Walenty Ferenz, Witold Ostrowski, a szczególnie prof. Jan Zamorski spowodowali, że w 1902 roku było na wsi podolskiej już 40 polskich czytelni, a nowe koła Towarzystwa powstały w Borszczowie, Czortkowie, Jeziernej, Podwołoczyskach, Skałacie, Załoź- cach, Zbarażu i Kaczanówce. Oddziaływały one korzystnie na okoliczne wsie.
Sfery szlacheckie odgrywały jeszcze w tym czasie znaczną rolę, zajmowały najwyższe stanowiska w administracji oraz życiu politycznym i ekonomicznym Podola, a także w całej Galicji. Właściciele ziemscy żyli na wsi i brali czynny udział w jej życiu.
Konserwatywna część szlachty, (tzw. “Podolacy”), akceptowała lojalność wobec Cesarstwa Austriackiego. Ale wielu ziemian należało już do Narodowej Demokracji, popierała reformy i brała czynny udział w życiu narodowym, patriotycznym i kulturalnym mas chłopskich. Ruch na rzecz przemian na wsi podolskiej był również silnie popierany przez ugrupowania socjalistyczne, a szczególnie przez ruch ludowy. Szybko wyrastali tacy działacze chłopscy jak: Janko Biłous (Białowąs) z Ihrowicy, Michał Brylak z Tołstoługa, Jan Cielecki z Białej, Józef Czapla z Milna, Maciej Jaczak z Reniowa, Jan Dziedzic z Kurnik Iwanczańskich, Wincenty Dżendżera z Janówki, Mikołaj Fryc z Suszczyna, Franciszek Gawlisz ze Smykowiec, Jan Janowski z Zastawia, Józef Krzyśków i Michał Tomaszewski z Płotyczy, Jan Letki z Milna, August Mieszko z Netreby, Józef Muszyński z Zagrobeli, Jan Półtorak (młodszy) z Bzowicy, Mikołaj Rewucki z Białoskórki, Jan Sudal z Trościańca Wielkiego, Jan Szeliga z Gontowy, Jan Soroka z Bucniowa, Franciszek Sobolak z Maksymówki, Jan Zator z Draganówki, Józef Zając z Zaścianka. To nazwiska działaczy tylko z pow. tarnopolskiego, a było ich więcej.
Do patriotycznej działalności włączyły się także kobiety. Należy tu wymienić nazwiska choćby: Jadwigi Białousowej z Białoskórki, Katarzyny Kubajowej z Płotyczy, Honoraty Kominkowej ze Stryjówki.
Chłopi otrzeźwieli, opuszczali żydowskie karczmy i zamiast “pijaczyć”, łamać koły w płotach, znęcać się nad żoną i domownikami, szli w niedzielę na szkolenie, brali udział w ćwiczeniach drużyn strzeleckich, sokolich czy bartoszowych i coraz wyraźniej rozumieli potrzebę wystąpienia z bronią w ręku o odzyskanie niepodległej Polski. Już nawet późniejsza wojna nie mogła chłopa podolskiego zepsuć, ponieważ – jak podają dane z 1926 roku – w woj. poznańskim sprzedano 66.495 hektolitrów spirytusu, a w woj. tarnopolskim tylko 2.367 hektolitrów. Dawniej chłop dawał na ofiarę w kościele ze strachu przed piekłem, teraz dawał także składki na budowę domów ludowych, na Towarzystwo Szkoły Ludowej, szkoły wiejskie, bursy, a nawet na muzeum w Tarnopolu.
<Z młodego pokolenia bardzo szybko wyrastali działacze i nauczyciele ludowi, którzy nieśli na wieś podolską oświatę – przez pogadanki, odczyty, wykłady, jak też zakładanie gniazd sokolich, drużyn strzeleckich i bartoszowych. Organizowali też orkiestry ludowe i upowszechniali patriotyczną pieśń polską.
Do bardzo zaangażowanych nauczycieli na tym polu należeli: Ludwik Bryczkowski z Baworowa, Stanisław Bieniowski ze Skałatu, Maria Boguszowa z Dołżanki, Piotr Cześnikowski z Płotyczy, Julia Hoendlówna i Edward Pichurski z Czernielowa Mazowieckiego, Jan Hummel ze Zbaraża, Bronisław Kubrycht ze Strusowa, Józef Niedźwiedzki z Zarudeczka, Jan Podgórski z Białozórki, Jan Szczepanowski ze Zbaraża, Ferdynand Sididorowicz z Bzowicy, Jan Turski z Podwołoczysk, Marcin Wojnarowicz z Jabłonowa, Józef Werber z Ihrowicy, Aniela Wilczkówna z Poczapiniec i wielu innych.
Do tej szlachetnej działalności włączyło się także wielu księży, a w szczególności: Teodor Kasperski z Opryłowiec, Piotr Strzeczkowski z Olejowa, Feliks Rydel z Płotyczy, Fryderyk Cywiński z Trościańca Wielkiego, Józef Czarkowski z Bucniowa, Kazimierz Gucwiński z Tarnopola, Władysław Nowicki z Czernielowa Mazowieckiego, Marian Szamota z Kozłowa, Marcin Stefanicki z Borek Wielkich. Do pracy tej włączyły się również zakony, szczególnie z klasztoru oo. Bernardynów w Zbarażu oraz oo. Dominikanów w Tarnopolu, Czortkowie i Podkamieniu.
Wielu jednak szlachciców przebywających stale w Paryżu czy Wiedniu zapominało o polskości. Gdy np. zwrócono się do nich o finansowe wsparcie działalności TSL usłyszano taką odpowiedź: Nic wam nie dam, gdyż kształcąc chłopa pogarszacie moje położenie. Chłop ma być chłopem, tak go Opatrzność stworzyła, a jego polskość nie jest mi potrzebna. Inny zaś powiedział: Dziwię się bezczelności! Na każdym kroku występujecie przeciwko szlachcie, a żądacie od niej pieniędzy.
<Przeciw odradzającej się na Podolu polskości czynnie występowali Rusini-Ukraińcy. Mamili np. polskich chłopów hasłami i obietnicami podziału “pańskich” gruntów, itp.
<W 1907 roku poważnie zraniono dwóch chłopskich działaczy polskich w Obarzańcach, rok później uzbrojony w koły i siekiery tłum ukraiński napadł na dom Fabiana Petryszyna w Denysowie, który prowadził polską czytelnię. W Romanówce zamordowany został skrytobójczo kierownik polskiej czytelni, Tomasz Łabanowicz. Zamordowano też kierownika innej czytelni – Leona Święcickiego. W 1908 roku ukraiński student Mirosław Siczyński zastrzelił namiestnika Galicji, Andrzeja Potockiego. Morderca został skazany na karę śmierci, ale nowy namiestnik Michał Bobrzyński dla złagodzenia napięć polsko-ukraińskich, wyrok uchylił.
Na skutek działalności Towarzystwa Szkoły Ludowej w latach 1903-1913 oddano do użytku, głównie na wsi, 113 szkół i 1224 bibliotek, do których dostarczono 20.400 egzemplarzy książek i 242.661 egz. gazet. Na ówczesny czas i możliwości Towarzystwa było to bardzo dużo.
<W wielu wsiach wybudowano domy ludowe, a w 50. rocznicę Powstania Styczniowego masowo stawiano krzyże i pomniki. Powstały w Draganówce, Zagrobeli, Kokutkowcach, Ihrowicy, Kaczanówce, Koszla- kach, Bzowicy, Gontowie, Zarudeczku, Milnie, Zbarażu, Bieniawie i innych miejscach. Wcześniej, w 1910 roku odsłonięto uroczyście w Berezowicy Małej pomnik Tadeusza Kościuszki, wystawiony z chłopskich składek, a w plenerze odbywały się pokazy “Bitwy pod Racławicami”, zorganizowane przez miejscową młodzież. W sąsiedniej Netrebie chłopi oddali własny grunt pod budowę domu ludowego.
W kwietniu 1913 r. nastąpiło uroczyste oddanie do użytku, w obecności władz i delegatów Grona Konserwatorów -Muzeum Podolskiego w Tarnopolu.
Ta cenna działalność różnych organizacji polskich na ziemi podolskiej budziła świadomość narodową wśród mas chłopskich. Szczególnie duże efekty dała w stosunkowo krótkim czasie działalność TSL.
Zahamowała proces ukrainizacji ludności polskiej, a nawet – jak wykazał przeprowadzony przez Austriaków spis ludności – wystąpił na Tarnopolszczyźnie w ciągu 10 lat wzrost liczby Polaków prawie we wszystkich powiatach. Przyrost ten przedstawiał się następująco:
Procent ludności polskiej w poszczególnych powiatach woj. tarnopolskiego w stosunku do ogółu mieszkańców powiatu
<td width=”161″>Powiat</td>
<td width=”142″>W roku 1900</td>
<td width=”143″>W roku 1910</td>
<td width=”161″>Borszczów</td>
<td width=”142″>17,9</td>
<td width=”143″>19,4</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Brody</td>
<td width=”142″>20,1</td>
<td width=”143″>21,7</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Brzeżany</td>
<td width=”142″>27,0</td>
<td width=”143″>27,7</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Buczacz</td>
<td width=”142″>27,6</td>
<td width=”143″>31,4</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Czortków</td>
<td width=”142″>25,1</td>
<td width=”143″>28,1</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Przemyślany</td>
<td width=”142″>25,0</td>
<td width=”143″>26,0</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Skałat</td>
<td width=”142″>33,6</td>
<td width=”143″>36,6</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Tarnopol</td>
<td width=”142″>29,5</td>
<td width=”143″>32,5</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Trembowla</td>
<td width=”142″>37,7</td>
<td width=”143″>39,4</td>
</tr>
<tr>
<td width=”161″>Zaleszczyki</td>
<td width=”142″>13,8</td>
<td width=”143″>16,6</td>
<td width=”161″>Zbaraż</td>
<td width=”142″>30,6</td>
<td width=”143″>31,6</td>
<td width=”161″>Złoczów</td>
<td width=”142″>21,7</td>
<td width=”143″>25,5</td>
Jedynie w pow. Podhajce wskaźnik zmniejszył się z 27,5% w roku 1900 do 26,7 w roku 1910.
Mimo tak wysokiego wskaźnika żyjących na Podolu Polaków, Ru- sini już przed I wojną światową chcieli usunąć nas ze wschodniej Galicji. Oto co mówił do Polaków szef ukraińskiego Klubu Parlamentarnego w Wiedniu, Jewhen Petruszewycz: Przywróćcie nam nasze prawa. Usuńcie się stąd, to nasz kraj. Przeciwstawimy się wam (….) w całym kraju taką burzą, że drżeć będziecie nawet zasłonięci całą armią.
I drżeliśmy, szczególnie w czasie II wojny światowej. I jak chciał Petruszewycz, usunięto nas stamtąd poprzez mordy i ekspatriację, wyrwano z korzeniami. Doprowadzono do tego, że w województwie tarnopolskim ludność polska zmniejszyła się z 586,6 tys. w roku 1931 do 23,5 tys. w 1959 r. Natomiast tam, gdzie nie było wyrzynania ludności polskiej, ucieczek i ekspatriacji – w województwach na wschód od Zbrucza – chmielnickim (d. płoskirowskim) było w roku 1959 70,1 tys., a w żytomierskim 103 tys. Polaków.
A prosty lud polski i ukraiński żył dotąd pospołu od wieków. Wspólnie znosił trudy pańszczyzny, i te po jej zniesieniu. Religia była jedna – katolicka, tylko obrządek różny: greckokatolicki dla Ukraińców i rzymskokatolicki dla Polaków. Było wtedy już bardzo dużo mieszanych małżeństw polsko-ukrańskich. W jednej rodzinie i w jednym domu żyli razem Polacy i Ukraińcy. Bo gdy ojciec był Ukraińcem a matka Polką, to synowie z tego małżeństwa byli Ukraińcami a córki Polkami. I na odwrót. Stąd wzięło się owo powiedzenie, że granica między Polakami i Ukraińcami przebiegała na tej ziemi przez łoże małżeńskie.
Władysław Kubów „Terroryzm na Podolu” Warszawa 2003