Już się żegnamy z rodzinną wioską

I odjeżdżamy w opatrzność Boską

Już odjeżdżamy do polskiej ziemi

Umierać razem miedzy swoimi.

 

Umierać śmiercią jaka Bóg każe

I kiedy kapłan grzechy nam zmazę

I przyjmujemy wyroki Boże

Wy Ukraińcy szykujcie noże.

 

Już tu nie będzie Polaków z wami

Tymi nożami rżnijcie się sami

I opłakujcie polskie mogiły

Coście morderczą śmiercią zrobiły

 

Ty ostra zimo, styczniowa poro

Ucieka polski lud od topora

Ucieka każdy bo życie miłe

Nie chce przed czasem kłaść się w mogiłę.

 

Ach jaki straszny widok wśród nocy

Ogień się pali, a bój się toczy

Tu krew się leje z pomordowanych

Ratuj nas ratuj Jezu kochany.

 

A gdy nad świtem strzały ustały

ludzie do domów swoich wracały

Domów nie było, popiołów kupy

Z pomordowanych leżały trupy.

 

Pan Bóg wysoko wódz nasz daleko

A lud niedolę cierpi tak wielką

Zanim nadejdą wolności chwile

Niejeden Polak zaśnie w mogile.

Pieśń napisana przez jedną z Dziewcząt zamieszkujących Milno.

Przetrwała ona dzięki Józefie Olszewskiej i Ignacemu Walczyszynowi.